|
 Sprzedaż nowych aut w Polsce drastycznie załamała się po wejściu naszego kraju do Unii Europejskiej. Importerzy nowych samochodów odnotowują najgorsze od ponad 10 lat wyniki sprzedaży. Od początku 2005 r. Polacy kupili zaledwie 184 tys. nowych aut, czyli blisko o 30 proc. mniej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. Źródło: Doradcy Finansowi Open Finance
Równocześnie od wejścia Polski do Unii Europejskiej na nasz rynek przyjechało zza zachodniej granicy ponad 1,5 mln samochodów z drugiej ręki, powodując znaczne zwiększenie podaży na rynku aut używanych. Sytuacja ta zmusza zarówno producentów jak i właścicieli salonów samochodów używanych do bardziej zdecydowanej walki o klientów. Zyskują na tym ci ostatni – wg raportu Komisji Europejskiej ceny nowych samochodów w Polsce spadły w ciągu ostatnich 12 miesięcy o ponad 7 proc., standardem jest darmowy pakiet dodatkowego wyposażenia czy przedłużony okres gwarancji. Walka rozgorzała również na rynku kredytów samochodowych. Jeśli zamierzamy kupić nowe auto, możemy liczyć na korzystną ofertę tzw. banku samochodowego. I tak w salonach Fiata będzie to Fiat Bank Polska, sprzedawca Toyoty zaproponuje kredyt Toyota Bank, natomiast przy kupnie Volkswagena czy Skody możemy skorzystać z propozycji Volkswagen Bank Polska. Producenci wraz ze stojącymi za nimi bankami prześcigają się w propozycjach ofert specjalnych, proponując np. kredyt bez odsetek czy darmowy pakiet ubezpieczeń. W ten sposób chcą skusić klientów do zakupu samochodu ich marki. Jeśli chodzi o rynek samochodów z drugiej ręki, praktycznie wszystkie większe komisy współpracują z bankami lub pośrednikami oferującymi zakup używanego auta na kredyt. Niektóre instytucje finansowe rozwinęły nawet sieci autoryzowanych komisów samochodowych, w których są często głównymi lub wręcz wyłącznymi kredytodawcami. Czasem okazuje się jednak, że najtańszy kredyt samochodowy znajdziemy w banku uniwersalnym. Decydując się na takie rozwiązanie musimy się jednak liczyć z większymi formalnościami i dłuższym oczekiwaniem na przyznanie kredytu. Oprocentowanie kredytów samochodowych jest zazwyczaj zmienne i składa się ze stałej marży banku, do której jest doliczana tzw. zmienna stopa bazowa, natomiast jej korekty następują rzadziej niż np. w wypadku kredytów na zakup mieszkania. Tak więc decyzje Rady Polityki Pieniężnej i ruchy stóp procentowych mają mniejszy wpływ na zmiany oprocentowania kredytów samochodowych niż np. kredytów hipotecznych. W ostatnim okresie można natomiast zaobserwować wzmożoną konkurencję pomiędzy bankami, polegającą zarówno na obniżaniu marż nowo udzielanych kredytów, jak również upraszczaniu procedur ich przyznawania oraz skróceniu czasu oczekiwania na decyzję kredytową (standardem jest uzyskanie kredytu w 1-2 godziny). Duże zmiany nastąpiły również w kwestii dostępności kredytu. O ile jeszcze dwa lata temu przy zakupie samochodu na kredyt wymaganym standardem było zapłacenie minimum 20 proc. ceny samochodu, o tyle dziś spora część banków umożliwia wyjazd z salonu własnym samochodem zaraz po podpisaniu umowy kredytowej lub opłaceniu pierwszej raty (sfinansowanie zakupu samochodu bez wkładu własnego oferują m.in. PTF Bank, Getin Bank, Lukas Bank czy GE Money Bank). Nie należy jednak zapominać, że cena kredytu w bezpośredni sposób zależy od tego, ile środków zainwestowaliśmy z własnej kieszeni (im mniejszy wkład własny, tym wyższe oprocentowanie kredytu). Dodatkowo, wpłata od 10 do 30 proc. (w zależności od banku) wartości auta umożliwia zaciągnięcie kredytu w trybie uproszczonym, tzn. bez konieczności przedstawiania zaświadczenia o wysokości osiąganych dochodów.
Obok szeroko dostępnych ofert kredytów złotówkowych, w ostatnich miesiącach banki w znacznym stopniu rozszerzyły swoją ofertę w zakresie kredytów walutowych (CHF, EUR, USD). Jednak mimo niższego o 2-5 proc. nominalnego oprocentowania tych drugich (zwłaszcza bardzo modnych na rynku mieszkaniowym kredytów we frankach szwajcarskich) warto zastanowić się, czy jest to naprawdę dobry wybór. Przy krótkim okresie kredytowania (1-4 lata) czasem okazuje się, że faktyczna rata kredytu walutowego okazuje się wyższa niż przy kredycie złotówkowym. Jest temu winny tzw. spread walutowy, czyli różnica między kursem, po którym kredyt zaciągamy (kurs kupna), a wyższym kursem, po którym bank żąda spłaty kredytu (kurs sprzedaży). Dodatkowo nie można zapomnieć o ryzyku kursowym – każde osłabienie złotówki powoduje, że kredyt zaciągnięty w walucie obcej staje się droższy. Przy dłuższym (6-8 lat) okresie kredytowania koszt spreadu walutowego rozkłada się na większą ilość rat, wtedy warto zastanowić się nad kredytem w walucie obcej. Decyzja powinna zależeć od naszej wiary w siłę i stabilność polskiej waluty. Kredyty samochodowe (jeżeli nie przekraczają kwoty 80 tys. PLN) objęte są rygorem ustawy o kredytach konsumenckich, co m.in. nakłada na banki obowiązek informacji o rzeczywistej rocznej stopie procentowej (RRSO). Zanim więc ulegniemy pokusie skorzystania z na pierwszy rzut oka najtańszej oferty na rynku, warto zwrócić uwagę na informacje podane drobnym drukiem, gdyż rzeczywiste oprocentowanie w znacznym stopniu może się różnić od wyeksponowanej dużą czcionką stopy nominalnej. Na wysokość RRSO – poza nominalnym oprocentowaniem – wpływa m.in. prowizja za udzielenie kredytu (najczęściej kilka procent w wypadku kredytów na samochody nowe lub nawet ponad 10 proc. przy kredytach na samochody używane), opłata przygotowawcza (w przeciwieństwie do prowizji najczęściej wyrażona kwotowo – nie procentowo), opłaty za zabezpieczenie kredytu (np. ustanowienie zastawu będzie kosztować ponad 200 PLN) oraz w wypadku niektórych ofert obowiązkowe składki ubezpieczeniowe (np. ubezpieczenie NNW lub na życie). Dla większości klientów podstawowym czynnikiem decydującym o ostatecznym wyborze konkretnego kredytu jest jego cena i łatwość uzyskania. Warto jednak zwrócić również uwagę na dodatkowe zalety oferty jak np. gwarancja zwrotu kosztów naprawy samochodu (w wypadku zakupu nowych samochodów jest to standard, natomiast na rynku samochodów używanych rozwiązanie proponowane jak na razie przez nieliczne banki). Istnieją również alternatywne formy sfinansowania zakupu własnych czterech kółek. Nie wszyscy wiedzą, że nie tylko firmy, ale również osoby fizyczne mogą kupić samochód w leasingu. Dla klientów zainteresowanych takim rozwiązaniem firmy przygotowały tzw. leasing konsumencki, który jest często tańszy i łatwiej dostępny od kredytu bankowego. Użytkujemy wówczas samochód formalnie należący do firmy leasingowej, a po zakończeniu spłaty rat leasingowych możemy wykupić samochód za określoną w umowie wartość lub oddać firmie leasingowej. Zakup samochodu możemy także sfinansować pożyczką hipoteczną. Taki kredyt jest znacznie tańszy, bo zabezpieczony zastawem na nieruchomości. Drugim atutem tego rozwiązania jest możliwość wydłużenia okresu kredytowania – pożyczki hipoteczne można spłacać nawet przez 30 lat. Zaciągając taki kredyt trzeba się jednak liczyć z dodatkowymi kosztami w postaci opłat sądowych za wpis hipoteki do księgi wieczystej oraz koniecznością zlecenia wyceny nieruchomości. Anna Rozwód  Doradcy Finansowi Open Finance www.open.pl
|